Logoterapia

Fundamenty logoterapii

Termin logoterapii:

  • Istotą życia psychicznego człowieka jest dla Frankla dążenie do sensu (wola sensu).

  • Stąd też wywodzi Frankl nazwę swojej koncepcji psychoterapii: logos (słowo, sens, wyjaśnienie) + therapeo (troszczę się, leczę, dbam) miało wyrazić istotę tej terapii jako:

  • dbanie o sens i wyjaśnianie życia oraz leczenie poprzez pomoc w odnalezieniu sensu, czyli logoterapia.

Istnienie człowieka ma charakter trójwymiarowy. Człowiek jest istotą bio-psycho-duchową. Istnieje zatem duchowy wymiar ludzkiego życia niesprowadzalny do sfery psychofizycznej.

Czynniki biologiczne, psychologiczne i socjologiczne determinują ludzką kondycję, ale nie są w stanie odebrać wolności wyboru.

- Logoterapia jako nurt psychoterapii egzystencjalnej zajmuje się leczeniem poprzez pomoc w odnalezieniu sensu życia, który stanowi najsilniejszy rodzaj motywacji, nawet w najtrudniejszych chwilach.

- Logoterapia to praca z wartościami i celami w życiu.


Założenia logoterapii:

1. Dążenie do sensu jako dominująca potrzeba (wola sensu).

2. Wolność i odpowiedzialność w podejmowaniu decyzji (np. postawa wobec cierpienia).

3. Człowiek jest zdolny do autotranscendencji.

4. Rozpoznawanie wewnętrznych konfliktów (nie tylko z obszarów popędów).

5. Analiza wypartych treści duchowych.


Obszary logoterapii:

• koncentracja na „cierpieniu nieprzezwyciężalnym”,

• pustka egzystencjalna,

• frustracja dążenia do sensu

szukanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne

Cele terapeutyczne logoterapii:

• zorientowanie na sferę noetyczną,

• analiza konfliktów dążeń,

• reorganizacja hierarchii wartości,

• odkrycie sensu,

• uświadamianie wypartych aspektów duchowości


Nerwica noogenna

  • Wielowymiarowość istnienia wymaga wielokierunkowej etiologii.

Logoterapia dodaje do tradycyjnej psychopatologii zaburzenia, których źródłem są problemy w sferze duchowej
(konflikty wartości, wyparcie treści duchowych, deprywacja potrzeby sensu życia).

  • Termin „nerwica noogenna’’ odnosi się do zaburzeń nerwicowych, w których dominującym czynnikiem patogenetycznym jest problem ze sfery duchowej.

  • Za główną przyczynę nerwicy noogennej uważa się frustrację egzystencjalną czyli stan związany z niezrealizowaniem potrzeb duchowych, przede wszystkim zablokowaniem dążenia do sensu (deprywacja potrzeby sensu).


Doświadczenie frustracji egzystencjalnej

Cierpienie psychiczne, które nie pozwala „być sobą”

Szukanie satysfakcji, żeby oderwać się od cierpienia

Poczucie bezsensu i uwięzienia w przeszłości

Postawa „więcej doświadczać i przeżywać”, żeby lepiej zrozumieć siebie


Kryzys egzystencjalny

• Pojęcie kryzysu egzystencjalnego odnosi się do konfliktów i lęków towarzyszących problemom znaczącym dla jakości istnienia, zwłaszcza wymiaru duchowego naszego życia.

• Takie kryzysy wiążą się z poczuciem nieodwracalnej zmiany, utraty czasu lub życiowych możliwości oraz niespełnienia jakiejś potrzeby ważnej dla istnienia (np. potrzeby sensu). Towarzyszą im pytania typu: po co żyć? jak teraz żyć? co dalej ze mną? jaki to ma sens?

• Kiedy człowiek nie rozumie swojej przeszłości, nie zgadza się na nią, nie może nadać jej dobrego znaczenia,
może doświadczyć
kryzysu egzystencjalnego.

Nasze artykuły na temat logoterapii i myśli V.E. Frankla

W pierwszej części filmu Władca Pierścieni, Drużyna Pierścienia, młody Frodo żali się staremu Gandalfowi, że misja, której się podjął, przerasta jego siły:

Frodo: Żałuję, że pierścień do mnie trafił. Żałuję, że to wszystko się zdarzyło!

Gandalf: Jak każdy, co dożył takich czasów, ale to nie jego wybór, my decydujemy tylko o tym, jak wykorzystać czas, który nam dano.


Ten krótki dialog dwóch bohaterów Tolkienowskiej trylogii ukazuje, jak perspektywa patrzenia na trudne sytuacje, których doświadczamy w naszym życiu, wpływa na przeżywanie kryzysu i motywację do jego przezwyciężenia. Dla Froda przeszłość jest trudna do zaakceptowania, ponieważ wiąże się z poczuciem winy za sytuacje, które nie potoczyły się po jego myśli. To osłabia jego motywację do wypełnienia powierzonego mu zadania, którego się podjął z własnej wolnej woli. Gandalf odkłamuje fałszywe przekonanie Froda o konieczności kontrolowania otaczającej nas rzeczywistości, pokazując, że zdarzenia, w których uczestniczymy, zwłaszcza te przynoszące nieuniknione cierpienie, często nie zależą od naszej woli czy wyboru. My natomiast mamy wpływ na to, jak wykorzystamy czas, który został nam dany, i jaką w związku z tym podejmiemy decyzję: ucieczka czy walka.


Według logoterapii, człowiek zawsze ma możliwość przekucia każdej porażki i tragedii w zwycięstwo, a pomiędzy patologicznym cierpiętnictwem a ucieczką od cierpienia jest jeszcze jedna droga — odkrycie jego sensu. Jak stwierdza Frankl:


(...) życie zachowuje swój potencjalny sens w każdych okolicznościach, nawet tych najbardziej nieznośnych. To z kolei sugeruje, że człowiek ma zdolność do kreatywnego przekuwania negatywnych stron życia na coś pozytywnego i konstruktywnego. Innymi słowy, liczy się przede wszystkim to, aby jak najlepiej wykorzystać daną sytuację.


Frankl mówi o tragicznym optymizmie (łac. optimum — najlepsze), czyli optymizmie w obliczu tragedii — na przekór tragicznej trójcy: bólu, winy i śmierci — gdy ludzki potencjał jest w stanie: a) zmienić cierpienie w sukces i osiągnięcie; b) w winie odnaleźć szanse przemiany na lepsze; c) w ulotności i przemijaniu życia dostrzec motywację do odpowiedzialnych działań.


Każda życiowa sytuacja ma ukryty sens, który nadaje jej wartość, nawet jeżeli wydaje się tragiczna w skutkach. Obozy koncentracyjne i wydarzenia II wojny światowej często stawały się kontekstem dla chrześcijańskiego radykalizmu i postaw heroicznych, które objawiały zwycięstwo ducha nad materią, serca nad rozumem, wieczności nad śmiertelnością. Przyjmowanie codziennych doświadczeń bez tej pogłębionej perspektywy sprawia, że przeżywany ból staje się nie do zniesienia, poczucie winy odbiera chęć do życia, a lęk przed śmiercią paraliżuje funkcjonowanie człowieka.


Kazimierz Popielski zauważa, że brak poczucia sensu życia przejawia się w: a) braku zaangażowania w wartości; b) traktowaniu świata wartości w sposób niedojrzały, zredukowany, selektywny; c) braku celu i odpowiedzialności; d) rozumieniu cierpienia jako porażki życia lub jako jego negacji; e) przyjmowaniu postawy cierpiętnictwa i rezygnacji; f) utracie nadziei.


Te czynniki mogą prowadzić do nerwicy noogennej, której przyczyną jest konflikt egzystencjalny, a która ma takie same objawy jak nerwica psychogenna (wynikająca z konfliktu psychicznego). Osoba przeżywa lęk, zaburzenia somatyczne i psychoemocjonalne oraz zaburzenia zachowania, jednak ich źródło ma charakter egzystencjalny. Porażka życiowa, stan niespełnienia, niewłaściwe przeżywanie cierpienia, a w konsekwencji rezygnacja z dążeń i walki oraz utrata poczucia sensu życia prowadzą do nerwicy noogennej, której wyleczenie staje się możliwe tylko na poziomie ducha, poprzez odkrywanie sensu. Według K. Popielskiego, wpływają na to: zaangażowanie w wartości; wielowymiarowe realizowanie egzystencji; rozumienie cierpienia jako wezwania do życia; podmiotowa odpowiedź „tak” dla życia; osobista postawa „ku życiu”.


Współczesny człowiek próbuje za pomocą zasady przyjemności i konsumpcyjnego stylu życia zagłuszyć w sobie lęk przed cierpieniem i śmiercią, które odbierane są jako życiowa tragedia i zło. Dla Frankla cierpienie nie musi być zjawiskiem patologicznym, ale może być traktowane jako ludzkie osiągnięcie, o ile nadamy mu sens — choćby ofiary. Również frustracja egzystencjalna i towarzyszący jej lęk nie są zjawiskami chorobowymi, o ile prowadzą do refleksji nad własnym życiem i poszukiwania odpowiedzi na pytania natury egzystencjalnej. Logoterapia podchodzi do życia w sposób bardzo optymistyczny, stwierdzając, że każdy tragiczny czy negatywny aspekt egzystencji można przekuć w osiągniecie, zajmując wobec niego odpowiednią postawę. Każdy człowiek w każdej chwili swojego życia ma możliwość zmienienia go oraz zdolność do nieustannego kształtowania siebie, nawet wobec powolnego umierania, ponieważ jest odpowiedzialny za realizowanie wartości oraz wykorzystanie potencjału i możliwości, które przemijają. Jak stwierdza Frankl:


„Przywilejem człowieka jest czuć się winnym, a jego odpowiedzialnością tę winę pokonać (...) robiąc z niego ofiarę okoliczności i uwarunkowań, nie tylko przestajemy go traktować jako istotę ludzką, ale też osłabiamy w nim wolę przemiany (...) człowiek jest odpowiedzialny za to, co robi, kogo kocha i jak cierpi. Realizując konkretną wartość i wypełniając konkretny sens, robi to w sposób nieodwołalny”.


dr Roman Solecki

pedagog, logoterapeuta, psychoterapeuta uzależnień

Według Frankla człowiek odpowiada apelującym do niego wartościom na trzy sposoby: przeżywając je, tworząc je, i przyjmując wartościową postawę.


Wartość przeżyciowa to czyn w danej sprawie lub zadaniu np. miłość, poznawanie dóbr kultury i sztuki, poznawanie drugiego człowieka itp.


Wartość twórcza ma miejsce, gdy jest istotą twórczości dzieła np.pracy malarskiej, pisarskiej czy naukowej.


Wartościowa postawa dotyczy dzielnego znoszenia cierpienia, jeżeli zawiodą inne powyższe sposoby wyrażania wartości. Ten trzeci sposób przeżywania wartości nawiązuje wprost do powyższego cytatu. Wartość postawy może być realizowana zawsze i przez każdego oraz może przyczyniać się do pozytywnej zmiany osobowości. Pozostałe wartości, przeżyciowe i twórcze, wymagają pewnych warunków np. zdolności do posiadania zmysłów.

Człowiek patrząc z płaszczyzny noetycznej (duchowej) może spojrzeć na siebie sponad świata przyrody w którym jest zanurzony jego organizm psychofizyczny. Inaczej mówiąc, dzięki tej warstwie egzystencji może sam siebie przekraczać, czyli dokonywać autotranscendencji.


Według Frankla człowieczeństwo ma miejsce wtedy, gdy osoba duchowa przewyższa byt psychiczny i fizyczny. Powyższy cytat komentuje inny cytat Frankla: Cierpieć znaczy tyle, co zajmować postawę wobec swych bólów, a to znaczy także tyle, co w jakiś sposób stać "ponad bólami"

(Frankl V. - Homo patiens - PAX, Warszawa 1971, s. 279).


Dogłębne i intensywne przeżycie cierpienia, powoduje, że cierpiący podjął jego wartość rozwijającą i przez to je przekracza. Frankl nie rostrzyga jakie jest cierpienie: dobre czy złe, sensowne czy bezensowne. Mówi jedynie, że o tym decyduje wybór jakiego dokona sam cierpiący w danej i trudnej chwili. Człowiek może wtedy zapytać: dlaczego cierpię? lub po co cierpię?

Pytanie pierwsze odnosi go przyczynowo do przeszłości, natomiast drugie, celowe, jest próbą człowieka do przekroczenia progu cierpienia na własnej drodze, ku przyszłości, dzięki transcendencji. Ta ostatnia powoduje, że człowiek z czasem przestaje pytać, a jedynie odpowiada własna postawą.

O tej sensownej - działającej ofierze pisze Frankl tak: Sensowne cierpienie jest przede wszystkim ofiarą ( j/w, s. 80). Człowiek działający w takim rozumieniu wartości staje się mimowolnie świadkiem swojego istnienia jako wartości - godności, przez co jest zdolny do dynamizowania własnego sumienia ("organu sensu") i jego funkcji intuicyjnej nie tylko u siebie, ale i u innych.


Można powiedzieć, że przy wartości postawy ma szczególne zastosowanie zasada noodynamiki (noo- od gr. nous -umysł, duch i gr. dynamikos – mający moc, siłę) w której Frankl przeciwstawia to, co osobowe temu co jest psychofizyczne.


W organizmie psychofizycznym obowiązuje zasada homeostazy, czyli względnego stanu równowagi w zakresie jego procesów życiowych. Antagonizm noo-psychofizyczny jako dualizm znosi pojecie dwoistości psychiki i ciała, które stanowią nierozdzielna całość dwóch stron tego samego procesu życiowego. Inaczej mówiąc, zjawiska cielesne wyrażają się w życiu psychicznym i na odwrót. Osoba duchowa potrzebuje organizmu psychofizycznego, aby w nim wyrazić siebie w porządku do spełnienia zadań całej istoty ludzkiej. Taki wyraz siebie jest stałym procesem egzystencjalnym w którym osoba nie tylko jest, ale stale się staje, przez każdą życiową decyzję.


Frankl przedstawia istotę ludzką, która posiada w sobie trzy warstwy: duchową (noetyczną lub osobową), psychiczną i cielesną. Każda z nich posiada własne, nieprzenośne na inne warstwy zasady rozwojowe, które są w tej całościowej wizji człowieka. Osoba ludzka jest osią lub styczną wymienionych warstw.


Warto zaznaczyć, że Frankl rozróżnia dwa rodzaje wartości: powszechne dla wszystkich ludzi tzw. "powszechniki sensu" oraz wartości sytuacyjne tzn. sensy indywidualne, niepowtarzalne w życiu każdego człowieka. Według Frankla ludzkość żyje w świecie obiektywnego Logosu ("Nadsensu"), a w nim każdy człowiek buduje swoisty niepowtarzalny logos (sens własnego istnienia). Zadaniem odkrywcy logoterapii poznanie tych wartości dokonuje się dzięki "organowi sensu" – sumieniu (Frankl V.,Nieuświadomiony Bóg, PAX, Warszawa 1978, s. 90), które jest "funkcją intuicyjną". Dzięki temu "wyższemu organowi" możemy rozpoznać wartości nadające sens naszemu życiu na drodze ich urzeczywistniania.


Na koniec podsumuję komentarz zdaniem Kepllera: Naprawdę od nas zależy, czy cierpienie szkodzi nam jako wróg, czy tez pomaga jako przyjaciel.


Lek. med. Artur Mnich

psychiatra, psychoterapeuta, logoterapeuta

Św. Ignacy Loyola w swoich „Ćwiczeniach duchownych” mówił o czasie pocieszenia i czasie strapienia, które na zmianę występują w życiu duchowym człowieka. Możemy je porównać do wykresu sinusoidy, który posiada swoje „wzloty” i „upadki”. Nasza codzienność również jest naznaczona czasem i przestrzenią zarówno depresji jak i przekraczania siebie oraz swoich możliwości, stanowiących niejako szczytowe granice kondycji osobowości. Nie możemy tutaj mówić o determinizmie, który reguluje bez naszego udziału te dwa mechanizmy, ale o wolności decyzji, których konsekwencje prowadzą nas w ciemne doliny lub wyprowadzają „w górę” z mroku do światła. Uwarunkowania życia są tutaj bardzo istotnym elementem, ale to co ważniejsze, to postawa jaką wobec nich przyjmujemy.


Logoterapia w swojej praktyce zajmuje się różnymi stanami zaburzeń egzystencjalnych. Tworzą one pewne etapy, których skutkiem może być utrata poczucia sensu życia i niemożność jego odkrycia. Pierwszym takim stanem jest poczucie nudy egzystencjalnej, przejawiające się w subiektywnym odczuciu beztreściowości własnego życia („w moim życiu mało się dzieje”, „moje życie jest nudne”).


Poczucie nudy jest najczęściej przeżywane w dobrobycie materialnym i finansowym, jak również może być związane z zaniżonym poczuciem sensu życia. Osoba pomimo możliwości ciągłego nabywania nowych i coraz bardziej atrakcyjniejszych rzeczy, pozwalających na przeżywanie chwilowej przyjemności, nie jest w stanie „kupić” relacji oraz wewnętrznego poczucia radości i pokoju. To co materialne pociąga zmysły i emocje, ale szybko się nudzi, ponieważ nie może wypełnić pustki i samotności przeżywanej wśród przedmiotów. Co więcej, więzi budowane w oparciu o zależności finansowe i wynikające z posiadanych zasobów materialnych są nietrwałe i powierzchowne. Stąd poczucie nudy egzystencjalnej nie pozwala na fascynację drugim człowiekiem i jego historią, bogactwem jego ducha i serca, ponieważ bezpodmiotowe traktowanie ludzi, którzy często posiadają niższy status społeczny, znieczula do „bycia dla innych”.


Kolejnym zaburzeniem, którym zajmuje się logoterapia jest pustka egzystencjalna. Możemy ją określić jako stan pustki wewnętrznej, objawiający się poczuciem bezwartościowości życia. Człowiek odczuwa brak treści znaczących, które pozwalają „poczuć życie” i które je tworzą. Powoduje to powstawanie tzw. „luk egzystencjalnych”, które są zapychane wydarzeniami oraz rzeczami pozbawionymi wartości. W wyniku tego osoba skłonna jest do podejmowania zachowań ryzykownych, które mają za zadanie podnieść adrenalinę i pozwolić doświadczyć „życia w całej pełni”. Niestety ta pełnia jest tutaj redukowana tylko do wrażeń i odczuć natury emocjonalnej, często o dużym natężeniu. Pojawiają się np. zachowania agresywne, ryzykowne zachowania seksualne, a także eksperymenty z używkami. Możemy porównać ten proces do mechanizmu kompensacyjnego powstającego w przypadku uzależnienia, kiedy jakiś „zamiennik” staje się substytutem niezrealizowanych potrzeb społecznych i deficytów emocjonalnych. Jednostka może także popaść w stan „bylejakości” i niedbalstwa, które wyraża rezygnację i brak wiary w możliwość konstruktywnego i trwałego wypełnienia pustki egzystencjalnej.


Frustracja egzystencjalna to stan, który charakteryzuje się niemożnością zrealizowania celu natury egzystencjalnej (np. realizacja jakiejś wartości lub rozwoju duchowego). Blokuje ona dążenie „ku życiu” i „ku pełni”, prowadzi do bolesnych stanów emocjonalnych i kryzysu wiary. Człowiek przeżywa permanentne niezadowolenie, staje się cyniczny wobec innych, zamyka się w cierpieniu przeżywanym jako coś negatywnego, niezrozumiałego i bezsensownego. Towarzyszy mu niezadowolenie, poczucie bezsensu i przegranej oraz brak zainteresowań. Osoba w takim stanie wycofuje się z różnych życiowych aktywności oraz izoluje od innych ludzi. Podobnie jak w przypadku pustki egzystencjalnej, pojawia się szalone pragnienie wypełnienia luki, które z każdą kolejną porażką osłabia siły życiowe i wolę sensu.


Na ostatnim etapie zaburzeń natury egzystencjalnej znajduje się kryzys egzystencjalny, który możemy nazwać kryzysem noogennym. Łączy się on z naturalnymi kryzysami rozwojowymi, ponieważ skutki są taki same, ale przyczyny różne – w przypadku kryzysu egzystencjalnego są one natury noetycznej. Kryzys egzystencjalny pojawia się w sytuacji, kiedy problem jest odbierany przez osobę jako subiektywnie ważny, życiowo znaczący, oddziałujący na całościowe funkcjonowanie. Pojawia się przy tym obniżony nastrój i złe samopoczucie, które trwają dłużej niż w podobnych sytuacjach problemowych. Często jednostka jest pozostawiona sama sobie, bez odpowiedniego wsparcia ze strony bliskich osób, dającego poczucie bezpieczeństwa. Człowiek nie jest w stanie sam sobie poradzić z problemami, które zaczynają go przerastać, stając się dominantą przeżywanej codzienności.

Logoterapia zajmuje się również tzw. „nerwicą niedzielną”, czyli utratą kontaktu z samym sobą oraz utratą kontaktu z sacrum. Dzień wolny i czas wolny wywołuje niepokój, ze względu na brak zewnętrznie zorganizowanej struktury i porządku dnia (praca, szkoła). Nieumiejętność konstruktywnego spędzania czasu wolnego, przeżywania samotności i ciszy powoduje, że człowiek stara się zapełniać czymkolwiek wolny dzień, żeby tylko nie przebywać sam na sam ze sobą, swoimi myślami, pragnieniami oraz emocjami. Ucieka wtedy w świat telewizji lub Internetu, które zagłuszając osobiste odczucia dotyczące przeżywanej rzeczywistości, wprowadzają w świat wirtualnej ułudy, cudzych żyć, masowej rozrywki.


Wszystkie powyższe zaburzenia natury egzystencjalnej łączą się ze sobą, tworząc pewną ciągłość. Poczucie nudy prowadzi do pustki egzystencjalnej, która z kolei prowadzi do frustracji egzystencjalnej i w efekcie do kryzysu egzystencjalnego. Na każdym etapie człowiekowi towarzyszy subiektywne poczucie braku sensu życia, które na samym końcu wyraża się w poczuciu rozpaczy i beznadziei, oraz przekonaniu, że tego sensu po prostu nie ma. Błędem antropologicznym jest tutaj nadmiernakontemplacja siebie”, która redukuje osobę tylko do odczuć emocjonalnych, bez uwzględniania rozumu i woli. Czas strapienia emocjonalnego i duchowego, w którym wyobraźnia, odczucia i zmysły wychodzą na plan pierwszy, traktowany jest jako jedyna prawda, mówiąca o kondycji duchowej i życiowej człowieka. Kardynalnym błędem jest podejmowanie ważnych życiowych decyzji, które opierają się wyłącznie na przeżywanych emocjach i wyobrażeniach dotyczących przyszłości. Aby zobiektywizować ten stan, logoterapia analizuje doświadczenia egzystencjalnie znaczące, ukazując fragment życia, w którym znajduje się aktualnie pacjent, na tle całej historii jego osoby.


dr Roman Solecki

pedagog, logoterapeuta, psychoterapeuta uzależnień

V. E. Frankl jako człowiek doświadczenia obozów koncentracyjnych, mógł powiedzieć, że mu wszystko odebrano, a jednocześnie mógł także powiedzieć, że nie utracił nic z tego, co było w jego wnętrzu. Dowodem tego jest jego koncepcja logoterapii, którą chociaż skonfiskowano (w formie niedokończonej książki), to jednak jako sztuka poszukiwania sensu, stała się swoistą drogą dla jego własnego przetrwania w obozie. Dlaczego mu się udało? Dlatego, że był w stanie odkryć sens swojemu cierpieniu.


Warto przy tym dodać, że dla wiedeńskiego psychiatry człowiek był zawsze kimś więcej niż tylko układem psycho-somatycznym. W swoich naukowych poszukiwaniach, zwraca on uwagę na to, że tylko człowiek jako jedyny w całym stworzeniu posiada fundamentalny dla siebie wymiar duchowy. Płaszczyznę tę nazwał on greckim słowem nous, którego używa wskazując na wymiar noetyczny w człowieku, który to uzdalnia każdego na otwarcie się na transcendencję. Możemy zapytać dzisiaj nie tylko Frankla, cóż to takiego ten nous? Sięgając do tradycji biblijnej, odnajdziemy to właśnie określenie jako tłumaczenie hebrajskiego słowa lev, którego używano na określenie serca. Warto sobie uświadomić w obecnym niełatwym czasie, że przez konfrontację, często nieoczekiwaną, każdy może spotkać się, choćby przez chwilę, ze swoim „najgłębszym ja” w przestrzeni własnego serca.


I tu rodzi się pytanie: Co to znaczy spotkać się w przestrzeni własnego serca? I najważniejsze - jak tego dokonać?

Na te ważne pytania trzeba by dać poważną odpowiedź, której nie sposób zamknąć w kilku zdaniach.Pojęcie serce zawiera w sobie bogatą i różnorodną treść, która we wszystkich czasach i kulturach odwołuje się najczęściej do doświadczenia życia i miłości. Już starożytni spostrzegali serce jako siedzibę życia wewnętrznego, czyli duszy rozumianej jako siłę decydującą o sprawach dobra i zła. Egipcjanie uważali serce za prawdziwą siedzibę inteligencji, mózgowi przypisywali jedynie funkcję pomocniczą. Podstawą wiedzy staroegipskiej była wiara tożsama z poznaniem i rozumieniem. Hieroglif serca „n f r” –oznaczał „być dobrym”.


Na potrzebę dnia dzisiejszego, właśnie w sytuacji pandemii, kiedy nieco pod przymusem zostaliśmy zamknięci w domu i wiele nam odebrano (choć przecież nie wszystko), można by spróbować zaznać, pomimo wszystko, szczęścia przez kontemplację, jak o tym napisał Frankl. Wielkim wsparciem mogą tu być ćwiczenia pomocne w osiągnięciu kontemplacji, rozumianej jako doświadczenie siebie samego i Boga Żywego w przestrzeni własnego serca.


Jak mawiali ojcowie pustyni - hezychastą (greckie hezychia – wyciszenie, duchowy pokój, wewnętrzne skupienie, milczenie), w głębokim tego słowa znaczeniu, nie jest człowiek, który udaje się na pustynię, ale ten kto wybiera drogę do wnętrza własnego serca, a może dokonać tego niejako zamykając drzwi swojego umysłu. Mówiąc bardziej jasno, chodziłoby o to, aby odciąć się od tego co zewnętrzne (także od tysięcy myśli, obrazów i bodźców) i skoncentrować się na tym co wewnętrzne (czasem to będzie odkrycie wewnętrznego bełkotu czy bałaganu i gonitwy myśli). Może warto zobaczyć, co tam jest w środku, ponazywać i poukładać jak na ladzie wszystko to, co tam znajdziemy.

Trzeba zaznaczyć, że nie jest to podróż psychologiczna, ale bardziej mówimy tu o doświadczeniu z poziomu własnej egzystencji, a serce jest niejako miejscem styku tego, co cielesne i duchowe w człowieku, jak pisał o tym kardynał Tomáš Špidlìk.


Co znajduje się w sercu? Jeśli jest ono centrum osoby ludzkiej, to będzie tam na pewno centrum dowodzenia, a więc wola, umiejętność rozróżniania, a więc sumienie, a także miłość wrażliwość, współodczuwanie i cały szereg uczuć głębszych o jakich mówił Max Scheller, jak również egzystencjałów (idąc tropem myśli egzystencjalnej od Kierkegaarda do Jaspersa): wina, lęk cierpienie, bojaźń przed śmiercią. Ważnym a może nawet niezbędnym zadaniem jest przypatrywanie się sercu w naświetleniu Ewangelicznego odwołania się do słów Jezusa: „Co wychodzi z człowieka czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym” (Mk 7, 20-23).


Do takiej kontemplacji na poziomie serca potrzebna jest nie tylko cisza, ale i samotność, wtedy możliwy jest „powrót do siebie” rozumiany także jako „odkrywanie człowieka wewnętrznego”.


W tym kontekście można mówić o duchowości serca, albo nawet o antropologiczno-duchowym wymiarze serca. Dla zrozumienia, albo raczej zaciekawienia, kilka ważnych myśli, które opisują rzeczywistość serca i mogą stać się stopniami do wchodzenia w kontemplację tajemnicy własnego serca:


Serce opisane w Biblii: myśli, pragnie, podejmuje decyzje, wierzy, jest centrum osoby ludzkiej i tylko sam Bóg jest w stanie je poznać i przemienić. Warto poszukać teksty ze ST ale i NT, który wskazuje na działanie Ducha Świętego w ludzkim sercu. Św. Piotr w swoim liście pisze o „ukrytym w sercu człowieku”, greckie - Hos kryptos tes kardias anthropos (1P 3,4).


Chrześcijański Wschód bardzo wnikliwie analizuje duchowość serca, nawet nazywa serce rajem, który może nawiedzić wąż – symbol złego, ale serce może być również miejscem przebywania człowieka z Bogiem. „Czystość serca” jest czymś większym i głębszym niż „czystość myśli”, gdyż serce stanowi jakby zmysł zmysłów, jest ono rdzeniem zmysłów wewnętrznych, o czym pisze syryjski mistyk Izaak z Niniwy (VII w.)


Zachęta Frankla do kontemplacji, aby w sytuacji trudnej być szczęśliwym, może stać się okazją do doświadczenia siebie samego, siebie prawdziwego. Wprowadzenie zagubionego człowieka na drogę wgłębiania się we własne serce, może stać się początkiem doświadczenia Boga w swoim wnętrzu i jest to prawdziwym szczęściem, które trwa i wcale nie przez chwilę.


dr Jolanta Kraśniewska

teolog duchowości, mediator, logoterapeuta

XX wiek bywał nazywany przez V. E. Frankla czasem egzystencjalnej pustki. Wynikała ona z utraty pewnych relacji ze środowiskiem naturalnym oraz instynktów, które dawały poczucie bezpieczeństwa i pozwalały przetrwać w sytuacjach granicznych. W sensie antropologicznym, wprowadzenie po „wypędzeniu z raju” możliwości podejmowania przez człowieka samodzielnych życiowych wyborów, naznaczonych możliwością porażki i zagubienia, zakotwiczyło w naszej osobowości lęk przed nieznanym.


Drugą bolesną stratą w dziejach ludzkości okazał się upadek tradycji i wartości, które regulowały postępowanie jednostek i całych społeczeństw, kształtując zarazem pewien ład i porządek moralny. Ta podwójna strata, jak ją nazywał Frankl, prowadziła do życiowej dezorientacji człowiek, który nie wiedząc jak żyć i po co, uciekał w objęcia konformizmu (chcę postępować jak inni) lub totalitaryzmu (muszę postępować, jak inni tego ode mnie chcą). Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest rozpacz i permanentne znudzenie, wynikające z frustracji woli sensu, które może być kompensowane przez wolę mocy (np. wola posiadania pieniędzy) lub wolę przyjemności (ryzykowne zachowania seksualne).


Odpowiedzią Frankla na taki stan rzeczy jest logoterapia, która „różni się od psychoanalizy tym, że uważa człowieka za istotę, której podstawową motywację stanowi dążenie do wypełnienia sensu swojego życia, a nie tylko do osiągnięcia zadowolenia i zaspokojenia swoich popędów i impulsów, pogodzenia sprzecznych roszczeń id, ego i superego czy adaptacji oraz przystosowania się do wymogów społeczeństwa”. Dodatkowo uważa on, że osoba nie potrzebuje w swoim życiu homeostazy, ale noodynamiki, czyli wewnętrznego napięcia pomiędzy czekającym na wypełnienie sensem a poszukującym go i gotowym do wypełnienia człowiekiem.


Podstawą zdrowia psychicznego nie jest zatem redukcja napięcia, ale pewna „wewnętrzna walka” i rozdźwięk pomiędzy tym, kim jesteśmy a kim możemy być, pomiędzy tym, co już posiadamy a co moglibyśmy jeszcze osiągnąć. Rolą logoterapeuty staje się zatem pomoc pacjentowi w odkrywaniu potencjalnego sensu, który może wypełnić, prowokowanie napięć pomiędzy tym co jest a co może być, motywowanie do osiągnięcia wartościowego celu oraz realizacji swobodnie wybranego zadania, które wykracza poza schematy myślenia, emocjonalny konformizm czy totalitaryzm.


dr Roman Solecki

pedagog, logoterapeuta, psychoterapeuta uzależnień

Jakże często spotykamy się z opinią, że śmierć stawia pod znakiem zapytania sens całego życia, że ostatecznie nic nie ma sensu, bo śmierć i tak wszystko zniszczy. Czy śmierć rzeczywiście może zniszczyć sensowność życia? Wręcz przeciwnie. Co by się bowiem stało, gdyby nasze życie nie było ograniczone w czasie? Bylibyśmy nieśmiertelni i w takim razie moglibyśmy w sposób uprawniony odsuwać każde działanie w nieskończoność (…)

V. E. Frankl, Lekarz i dusza, Warszawa, 2017, s. 95


Dla egzystencjalnej psychologii i psychoterapii śmierć jest jednym z istotnych punktów orientacyjnych, jest tym niezmiennikiem egzystencji, który ostatecznie wzywa człowieka do szczerości i autentyczności. W analizie egzystencjalnej i logoterapii V. Frankla jest podobnie, śmierć jest tym punktem odniesienia, który zmusza do przewartościowania spojrzenia na życie i jego sens. Frankl wykorzystywał to w swej pracy terapeutycznej, np. w postaci logodramy. Zachęcał do wyobrażenia sobie własnego życia z tej przyszłej (i raczej dalekiej) perspektywy śmierci, aby lepiej ocenić wartość dokonywanych wyborów i znaczenie jakie ma życie samo w sobie. W ten sposób ułatwiał wydobycie sensu życia albo też pomagał ustalić czego aktualne życie pacjenta potrzebuje, aby uzyskało sens w perspektywie ostatecznej.


Niestety, refleksja nad śmiercią i jej nieuchronnością budzi też niepokój i może prowadzić do unikania tematu przemijania i umierania. Jako ludzie mamy tendencję do uciekania od tego, co niemiłe i przykre, a śmierć może być takim tematem, zwłaszcza, że ściśle wiąże się z odpowiedzialnością. Jak zauważali Frankl i psychoterapeuci egzystencjalni, taką tendencję ucieczkową wspierają nasze mechanizmy obronne. Temat śmierci – jako konfliktowy i zagrażający – może być objęty procesem wyparcia i prowadzić w końcu do różnych patologii życia psychicznego. Uciekając od śmierci ludzie stają się zachłanni na życie, a wtedy łatwo się życiem zachłysnąć… Przy takim podejściu do śmierci możemy o niej myśleć i mówić, w najlepszym razie, tylko w formie oswojonej przez media, np: w formie rozrywki, dostarczającej dreszczu napięcia lub uciechy (filmy „o zabijaniu”, horrory, Halloween, itp.). I tu właśnie przychodzi z pomocą logoterapia: przypomina o tym, że myśl o śmierci pomaga wydobyć sens życia i podpowiada jak zdobyć się na szczerość w tej sprawie, aby spojrzeć w oczy temu, co budzi niepokój, bez uników i masek jakie podsuwa nam popkultura. Efekt takiej refleksji może być oszałamiający – możemy docenić sens życia i chcieć wziąć odpowiedzialność za jego wypełnienie „tu i teraz”.


Franklowskie podejście rzuca nowe światło na średniowieczną maksymę „memento mori”. Wielu osobom kojarzy się ona przecież tylko ze smutkiem przemijania, a niektórym – tak jak i mnie – zawsze wywołuje obraz pułkownika Wołodyjowskiego, który przeżywając ból i rozstanie decyduje się na ucieczkę od życia i zamknięcie za murami klasztoru. Tymczasem to zawołanie może mieć bardzo logoterapeutyczny sens. Już dawno temu miało ożywczy charakter – budziło z uśpienia i kazało patrzeć na życie dalekowzrocznie. Staropolskie tłumaczenie tego hasła, „pamiętaj na śmierć”, jeszcze wyraźniej przywodzi na myśl odpowiedzialność jaką niesie wypełnianie naszej egzystencji. Dla chrześcijanina dodatkową pomocą jest myśl o Tym, który pokonał śmierć – śmierć już nie może dłużej oddzielać nas od Boga. Nie może więc odebrać nam sensu życia, wręcz przeciwnie – pomaga nam ten sens zobaczyć wyraźniej. Ta nadzieja przekracza „nieprzekraczalną granicę naszej przyszłości”, którą tak podkreśla psychologia egzystencjalna. Trzeba przy tym zaznaczyć, że Frankl również w swej logoterapii wykracza poza skończoność śmierci typową dla podejścia egzystencjalnego i w swojej refleksji nad sumieniem i osobą ludzką otwiera się na nieśmiertelność. To jednak temat na odrębną refleksję.


dr Piotr Szczukiewicz

psycholog, psychoterapeuta, logoterapeuta

Copyright © 2022 Krakowski Instytut Logoterapii. Wszystkie prawa zastrzeżone.